Daj architektowi działać i ciesz się projektem domu marzeń!

Wielu inwestorów decyduje się na zamówienie indywidualnego projektu domu, zyskując budynek unikalny, o wyjątkowym charakterze, w pełni dopasowany do wymagań i potrzeb. Projekty indywidualne architekci tworzą ściśle według wytycznych klientów. Ten standard inwestorzy jednak rzadko wykorzystują. Zapominają o tym, że praca architekta polega na spełnianiu ludzkich marzeń. Popełniają wiele błędów, które oddalają ich od otrzymania projektu ich snów. Jakie to błędy?

Pseudo inspiracje

Często podczas rozmowy z architektem inwestorzy przedstawiają od kilku do kilkudziesięciu projektów gotowych, które mają być inspiracjami do stworzenia ich koncepcji. Podkreślają, że w projekcie X podoba im się rozkład salonu, w projekcie Y taras i wykusz, a w projekcie Z więźba dachowa. Działaniem tym ograniczają kreatywność i wyobraźnię architekta – sugerują mu wykonanie fuzji kilku projektów, a nie indywidualnego dzieła. Oczywiście nie ma nic złego w podsuwaniu inspiracji dla projektanta. Należy jednak uważać, aby nie stały się one puzzlami do złożenia w spójną całość, a były jedynie sugestiami stylistycznymi czy funkcjonalnymi.

Sceptyczne podejście

Znaczną większość inwestorów cechuje pesymistyczne nastawienie do niektórych rozwiązań funkcjonalnych, technicznych i estetycznych, o dziwo nawet takich, o których sami marzą! Podczas dyskusji nad projektem wielokrotnie odrzucają pomysły, zarówno własne, jak i autorstwa architekta. Ta zachowawczość sprawia, że projekt jest martwy – nie wyróżnia się niczym szczególnym, osobliwym i godnym uwagi. Sceptyczne podejście inwestorów w niektórych przypadkach można uznać za słuszne. Mimo wszystko jednak zazwyczaj jest ono czynnikiem ograniczającym ewolucję indywidualnego projektu domu do właściwej, unikalnej postaci.

Sztywny język

Rozmowy pomiędzy architektami a inwestorami często przypominają przesłuchania sądowe. Pełno w nich zwrotów grzecznościowych, fachowego słownictwa i aktów zachowawczych. Tymczasem, taki sposób prowadzenia dyskusji nie pomaga architektowi w stworzeniu dobrego projektu. Inwestor, który nie potrafi się rozluźnić, nie przekaże projektantowi wszystkiego, co ten powinien wiedzieć, aby stworzyć dobrą koncepcję. Architekt to nie sędzia czy policjant. Można potraktować go jak przyjaciela. Powiedzieć „Umarłbym ze szczęścia, gdybym mógł podziwiać widok na te pagórki zza biurka!”, zamiast „Biuro proszę umieścić przy elewacji południowej, niech znajdzie się tam również duże okno”. Pamiętajmy o tym, że praca architektów to sztuka słuchania ludzi, rozumienia ich potrzeb i urzeczywistniania najśmielszych wizji. W tej sztuce sporą rolę odgrywają sami inwestorzy, którzy mogą projektantów pozytywnie inspirować lub ograniczać. Ci drudzy nie zyskują nic na skorzystaniu z usługi projektowania, Ci pierwsi zaś cieszą się koncepcją domu idealnego, wyciągniętego prosto z ich snów! To bezcenne uczucie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

8 − 2 =